Między ok. 1200 a 1150 rokiem p.n.e. w ciągu zaledwie kilku dekad upada niemal cały połączony system polityczny i handlowy wschodniego Śródziemnomorza. Znikają Mykeny i inne pałace kontynentalnej Grecji. Upada imperium Hetytów w Anatolii. Egipt, choć przetrwa, traci znaczną część potęgi. To wydarzenie archeolodzy nazywają katastrofą (lub kolapsem) epoki brązu.
Tajemniczy „Ludy Morza”
Egipskie źródła z tego okresu wspominają o najazdach tajemniczych „Ludów Morza” — koalicji różnych grup, których dokładne pochodzenie wciąż jest przedmiotem sporów. Przez dekady to właśnie im przypisywano główną winę za upadek regionu. Dziś historycy widzą w tym zjawisku raczej skutek, a nie jedyną przyczynę kryzysu.
Idealny sztorm
Współcześni badacze wskazują raczej na kombinację czynników: kilka lat suszy i nieurodzaju potwierdzonych w danych klimatycznych, silne trzęsienia ziemi w regionie, przerwanie wrażliwych sieci handlowych (takich jak ta widoczna na statku z Uluburun) oraz bunty wewnętrzne i migracje ludności uciekającej przed głodem. System był tak mocno wzajemnie powiązany — jak pokazaliśmy w poprzednim rozdziale — że zaburzenie jednego elementu, na przykład dostaw cyny, mogło wywołać efekt domina w całym regionie.
Po katastrofie następuje kilkusetletni okres nazywany „wiekami ciemnymi” — spadek populacji, zanik pisma w Grecji, uproszczenie struktur politycznych. To właśnie od tego punktu, i od nadejścia nowego metalu — żelaza — zaczynamy naszą drugą epokę.